elphinstone

3 nurkowania na Elphinstone Reef

Elphinstone Reef. Lubię wracać w strony które znam…

Na rafę Elphinstone dopływamy chwilę przed wschodem słońca, około godziny 5:15 rano. Wstajemy skoro świt, aby móc po raz kolejny przywitać dzień wraz ze wschodzącym słońcem. Kubek porannej kawy w dłoni, delikatne falowanie i powiew morskiej bryzy. Czy na tę chwilę można chcieć więcej?

O dodatkowym czasie na sen nawet nikt nie myśli, przecież przyjechaliśmy tu na nurkowanie. Na Elphinstone zgodnie z założeniami oraz nadziejami, nie ma wielkich tłumów. Nasza łódź cumuje jako druga, a nie długo po nas na rafę dopływa kolejna, trzecia łódź z nurkami. Świetnie! Mamy całą rafę w zasadzie tylko dla siebie! Liczymy, że dzięki temu zobaczymy wiele ciekawych rzeczy.

Elphinstone jest rafą w kształcie cygara, która przebiega w kierunku północno-południowym, około 26 km od Marsa Alam. Nazwa rafy została nadana na cześć brytyjskiego Admirała George’a Elphinstona, który służył w Egipcie podczas wojen napoleońskich. Sprawne oko marynarzy może dostrzec rafę jedynie dzięki kilku spienionym grzbietom morskich fal. To wszystko przez to, że w płytszym miejscu rafa jest na głębokości około 2-3 metrów pod powierzchnią wody, natomiast podczas popołudniowo-wieczornych odpływów można dostrzec jak wystaje delikatnie ponad wodę. Bogate i urozmaicone formy morskiego życia oraz dobra widoczność sprawiają, że Elphinstone jest bardzo popularnym miejscem nurkowym w Egipcie, które odwiedzane jest zarówno przez nurków na dużych łodziach safari, jak i podczas jednodniowych wycieczek organizowanych na speedboatach.

Niektórym z nas Elphinstone jest dobrze znany. Odwiedzamy to miejsce już po raz kolejny. Prawdę powiedziawszy, to za każdym kolejnym nurkowaniem odkrywamy tę rafę na nowo. Albo może jest tak, że potrafimy się co raz bardziej cieszyć z chwil spędzonych pod wodą. Podczas cumowania na Elphinstone przypomina mi się jedno z naszych ostatnich nurkowań w tym miejscu, na które popłynęliśmy speedboatem. Było to nurkowanie głębokie, które zostało zwieńczone odwiedzinami rekina Longimanusa, może dlatego tak zapadło w pamięć. Morze wtedy było gładkie jak lustro, zero wiatru, brak jakichkolwiek fal. To był niesamowity widok. Bezkresny spokój Morza Czerwonego.

3 nurkowania na Elphinstone Reef 1szkoła nurkowania kraków
Wschód słońca na rafie Elphinstone

Pierwsze nurkowanie na Elphinstone

Tego dnia Posejdon przygotował dla nas inne plany. Morze z każdą chwilą zaczyna coraz bardziej przybierać na sile. Wiatr staje się mocniejszy, a fala obija się o kadłub naszej łodzi z co raz to większą siłą. Nasza grupa rozpoczyna nurkowanie jako pierwsza. Ostrożnie wchodzimy na rozkołysanego zodiaka, którym mamy popłynąć na północną część rafy Elphinstone. Przez wysokie oraz silne fale dopłynięcie do miejsca zanurzenia zajmuje nam jednak sporo czasu. Trochę nami buja w górę i w dół, jednak staramy się na to nie zwracać większej uwagi. Najważniejsze jest to, aby dopłynąć na miejsce ze wszystkimi akcesoriami nurkowymi, no i żeby nic nie wypadło za burtę.

Skąpani morską bryzą dopłynęliśmy do miejsca, w którym zacznie się nasze nurkowanie. Jeszcze tylko szybka kontrola prądów pod powierzchnią wody i dostajemy zielony sygnał od przewodnika, że możemy wskakiwać do wody. Jak to zwykle bywa, w takich warunkach zanurzamy się z ujemną pływalnością, tzn. z pustymi jacketami. Dzięki temu będziemy mogli zejść bardzo szybko pod powierzchnię wody i uniknąć porwania przez powierzchniowe prądy. Całością grupy spotykamy się na głębokości około 5-8 metrów, gdzie dopiero następuje przegrupowanie i właściwe dobranie w pary.

W północnej części rafy znajduje się wypłycenie przybierające formę łagodnego płaskowyżu, który jest na głębokości od 20 do 40 metrów. Obszar ten pokryty jest licznymi miękkimi koralowcami, ogromnymi gorgonami oraz gąbkami. W północną część rafy przeważnie uderza prąd, który w okresie jesiennym przemierza Morze Czerwone z kierunku północnego na południowy. Północny płaskowyż Elphinstone jest doskonałym miejscem, aby wykonać nurkowanie w prądzie w stronę południową, gdzie przeważnie zacumowane są łodzie odwiedzające to miejsce. I tak też się dzieje. Płyniemy niesieni delikatnym prądem wzdłuż ściany rafy. Jedyny punkt odniesienia jest po naszej prawej ręce, a dookoła nas rozciąga się nieskończony błękit. Dno jest widoczne gdzieś w oddali. To wszystko sprawia, że możemy cieszyć się stanem nieważkości, który jest jednym z naszych ulubionych stanów.

Po około 50 minutach odpływamy od rafy w kierunku otwartej wody. Mamy nadzieję, że uda się nam spotkać żarłacza białopłetwego, który jest bardzo częstym gościem na tej rafie. Puszczamy bojkę dekompresyjną SMB, żeby obsługa naszej łodzi, wiedziała że jesteśmy niemalże gotowi do wyjścia z wody. Czekamy. Mijają kolejne minuty, a my wciąż nie widzimy nic, oprócz wielkiego błękitu. Oczy wyobraźni podpowiadają nam, że gdzieś całkiem niedaleko widzieliśmy zarys longimanusa. Niestety tak się nie dzieje. Kończymy nurkowanie i nagle jest! Obok nas przepływa upragniony rekin. Cóż z tego, jak wszystkie kamery i aparaty są wyłączone. Szlag by to trafił. W pośpiechu włączamy wszystkie urządzenia rejestrujące, jednak okazuje się to nadaremne. Trochę szkoda… Delikatnie rozczarowani wynurzamy się na powierzchnię wody.

elphinstone
Fragment rafy koralowej na Elphinstone

Morze przybiera na sile

Na powierzchni czas szybko mija. Chwila oddechu, ogólne dwa słowa na życiowe tematy i wskakujemy ponownie na naszego zodiaka. Tym razem podróż mamy bardzo krótką, ponieważ nurkujemy po stronie południowej rafy. Innymi słowy, miejsce nurkowe jest niemalże pod naszymi stopami. Pomimo tego, że w międzyczasie wiatr przybrał na sile, co z kolei jeszcze bardziej rozbujało taflę morza, pod powierzchnią wody jesteśmy chronieni przez rafę od silnych prądów.

Południowa część Elphinstone również zakończona jest płaskowyżem, który znajduje się na nieco większych głębokościach, niż ten po stronie północnej. W moim odczuciu jest to najpiękniejsze miejsce na całej rafie. Znajdziemy tutaj ogrom różnorodnych miękkich koralowców, które będą uginać się pod wpływami występujących prądów morskich. Im będziemy bliżej dna, tym bardziej będziemy odczuwać siłę morskiego prądu opływającego Elphinstone. Po stronie południowej na głębokości około 45-50 metrów można znaleźć łuk, który umożliwia przepłynięcie przez rafę w kierunku wschodnio-zachodnim. Łuk ten jest wysoki na około 10 metrów, lecz niestety znajduje się poza limitami nurkowania rekreacyjnego.

Na głębokości około 35-40 metrów spotykamy ogromnego Napoleona, który z łatwością i lekkością bawi się w opływającym rafę morskim prądzie. Niestety, na nasz widok powoli zaczął odpływać w jeszcze głębsze partie, więc nie pozostało nam nic innego jak tylko oglądanie go z daleka. Nad nami, tuż pod powierzchnią wody, widać zarys rekina. Wiemy, że jest to żarłacz białopłetwy, a jego charakterystyczne długie płetwy boczne nie pozostawiają żadnych złudzeń. Cóż, chciałoby się nieco do niego podpłynąć, jednak zdrowy rozsądek podpowiada, aby zostać tu gdzie jesteśmy.

Na południowym platou próbujemy dostrzec inne, większe osobniki zamieszkujące Morze Czerwone. Niestety, bezskutecznie po raz kolejny. Cóż, szczęścia nam trochę brakuje i najgorsze jest to, że nic nie możemy z tym zrobić. Gdy osiągamy pierwszy z założonych limitów bezpieczeństwa, wracamy na zachodnią stronę rafy, gdzie prąd całkowicie zanika. Cieszymy się widokiem pięknych koralowców, mnóstwem kolorowych ryb oraz pięknym lasem gorgonii. Bardzo spokojnym i relaksującym tempem przemierzamy zachodnią ścianę Elphinstone. Mniej więcej w połowie długości rafy odpływamy ponownie w kierunku wielkiego błękitu, mając nadzieję, że może tym razem uda się nam nawiązać kontakt z rekinami białopłetwymi. Pomimo szczerych chęci i podejmowanych na różne sposoby prób, wciąż ponosimy porażkę. Wypuszczamy bojkę deko i czekamy na taxi na łódkę.

Elphinstone
Miękkie koralowce na rafie Elphinstone.

Nurkowanie przy zachodzącym słońcu

Po lunchu oraz około dwugodzinnym odpoczynku, przyszedł czas na ostatnie, trzecie nurkowanie na rafie Elphinstone. Ostatnie nurkowanie to nurkowanie typu łódź-zodiak. Wygląda to tak, że zaczynamy nurkowanie z macierzystej jednostki, a po wynurzeniu się na powierzchnię wody, zabiera nas zodiak. Tym razem popłyniemy po zachodniej stronie rafy. Delikatne popołudniowe słońce pięknie oświetla całą ścianę rafy koralowej. Co ciekawe, pod względem uwidocznionych kolorów rafy, to nurkowanie było najpiękniejsze. Słońce wspaniale oświetla koralowce, ukazując ich naturalną barwę.

Dzięki temu, że rafa chroni nas przed prądem, możemy cieszyć się spokojnym nurkowaniem. Jest to również doskonały moment na zrobienie kilku ciekawych zdjęć. Tym razem podczas nurkowania towarzyszą nam ogromne ilości ryb z grupy trevally, czyli karanksy żółtopłetwe. Niektóre z nich cierpliwie czekają na dalszy rozwój sytuacji i pozwalają się fotografować, a inne delikatnie, aczkolwiek stanowczo odpływają w stronę wielkiego błękitu.

Na koniec nurkowania standardowo odpływamy od ściany rafy koralowej, żeby poszukać rekinów białopłetwych. Poza tym zmienił się nieco kierunek wiatru, przez co fale zaczęły uderzać w rafę od strony północno-zachodniej. Chcąc uniknąć zepchnięcia na rafę przez morskie fale, tym bardziej musimy się od niej oddalić. W zasadzie nie stanowi to dla nas większego problemu, bo przecież i tak mamy zamówione taxi na naszą łódź. Niestety, tym razem również nie jest nam dane spotkać się z rekinem białopłetwym. Szkoda. Przed nami jest jeszcze kilka dni nurkowych, może one okażą się dla nas nieco bardziej łaskawe.

Po powrocie na macierzystą jednostkę niemalże od razu odpływamy w kierunku Brothers Islands, które są naszym kolejnym celem. Kierujemy się na północ. Przed nami rejs, który według planów potrwa między 7 a 9 godzin. Wszystko tak naprawdę zależy od warunków pogodowych z jakimi przyjdzie nam przemierzać bezkres Morza Czerwonego. To jest również ostatnia chwila, podczas której mamy dostęp do sieci GSM oraz Internetu. Za chwilę zostaniemy odcięci od wszechobecnej cywilizacji i wrócimy do korzeni… będziemy wolni. Dosłownie i w przenośni.

Latarnia na Brothers Islands jest widoczna z odległości około 20 mil morskich, co w przeliczeniu na bardziej znane nam jednostki miary daje odległość około 37 kilometrów. Na Sea Serpent zapadł zmrok, a my jesteśmy po kolacji. Spędzamy czas na górnym pokładzie i z uporem staramy się wypatrzeć charakterystyczny błysk latarni morskiej na linii horyzontu. Zanim to jednak nastąpi, minie jeszcze dużo czasu, a nas do tego czasu ogarnie błogi sen…

3 nurkowania na Elphinstone Reef 2szkoła nurkowania kraków
Ogromne ryby na rafie Elphinstone.
3 nurkowania na Elphinstone Reef 3szkoła nurkowania kraków
Mapa nurkowa Elphinstone Reef.

Znajdziesz nas również w serwisach społecznościowych:
Facebook: www.facebook.com/NurkowacKazdyMoze
Instagram: www.instagram.com/just_dive
LinkedIn: www.linkedin.com/company/just-dive/

0 komentarze/y

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *