Safari Brothers Daedalus Elphinstone - relacja z wyjazdu 1szkoła nurkowania kraków

Safari Brothers Daedalus Elphinstone – relacja z wyjazdu

Safari Brothers Daedalus Elphinstone – ostatnie chwile przed startem

Do wylotu na długo wyczekiwane przez nas wszystkich safari Brothers Daedalus Elphinstone zostało dosłownie kilka dni. Każdy zaczyna co raz bardziej żyć wyjazdem na nurkowanie. Nurkowe plany i marzenia zaczynają się stawać co raz bardziej realne. W podróżnych walizkach zaczyna przybywać nurkowego sprzętu. Kanapa w salonie, na której zwykle odpoczywaliśmy po ciężkim dniu, staje się punktem przeładunkowym.

W naszych głowach krążą podobne myśli: czy wszystko mam spakowane? Czy niczego nie zapomniałem? Paszport, logbook, certyfikaty? Co jeszcze mam zabrać? Dobra chyba mam już wszystko. Ja pierdzielę, przecież się nie zmieszczę w tym limicie bagażu rejestrowanego!

Żeby było nam łatwiej ogarnąć kwestie logistyczne dotyczące wyjazdu zakładamy na jednym z komunikatorów pokój, w którym znajduje się nasza dziewięcioosobowa ekipa nurków. Co chwilę ktoś dodaje nowe zdjęcia i filmy z nurkowania z miejsc, które lada moment odwiedzimy. Tym bardziej wiara i nadzieja w to, że zobaczymy wszystko to, co byśmy chcieli, rośnie z każdą chwilą. Zastanawiamy się, co życie nam przyniesie i co będzie dane nam zobaczyć podczas naszego siedmiodniowego safari Brothers Daedalus Elphinstone. Lista życzeń jest dłuuuga. Choć doskonale wiemy, że nie zobaczymy wszystkiego co byśmy chcieli, to jednak sami karmimy się nadzieją, że tak właśnie będzie. A co właściwie jest na naszej liście życzeń? Rekiny. Dużo rekinów. Zwłaszcza rekinów młotów!

Dla nas, odpowiedzialnych za safari i za to, aby wszystko było tak jak należy, czas bezpośrednio przed wylotem jest bardzo napięty. Wszystko musi być dopasowane i dograne tak, aby nic nas nie zaskoczyło podczas podróży. Na szczęście za nami jest kilka lat doświadczenia w organizacji wyjazdów nurkowych, więc w tym temacie czujemy się w miarę pewnie.

Zanim jednak wyruszymy w sielankowy rejs, jest jeszcze kilka grup kursowych do zakończenia. Choć pogoda z dnia na dzień robi się coraz bardziej kapryśna, to jednak nie przeszkadza nam ona w nurkowaniach na Koparkach w Jaworznie. Do dokończenia mamy zarówno kursy podstawowe, jak i zaawansowane. Działamy niemalże do ostatnich dni, zostawiając sobie dwa dnia na wysuszenie sprzętu… i w drogę!

Ahoj przygodo!

Nadszedł dzień wylotu do Egiptu. W środku nocy ze swoich domów wyjeżdżamy do Warszawy, tak aby około godziny 7 rano spotkać się uczestnikami wyjazdu na lotnisku im. F. Chopina. Humory dopisują w najlepsze, w końcu lecimy robić to, co tak bardzo uwielbiamy robić.

Safari Brothers Daedalus Elphinstone
Just Dive Team na chwilę przed wylotem do Egiptu.

Samolot z Warszawy startuje zgodnie z planem lotu. To oznacza, że do Hurghady docieramy około godziny 14.00. Po wyjściu z samolotu wita nas powiew suchego i ciepłego powietrza o przyjemnej temperaturze 30 stopni. Trudno jest się nie cieszyć mając pełne słońce na powitanie. Na lotnisku w hali przylotów czeka na nas przedstawiciel operatora łodzi SeaSerpent, który wkleja nam wizy w paszporty i instruuje co dalej mamy robić. Jeszcze tylko odbiór bagaży i możemy wsiadać do egipskiego busika, podstawionego przez operatora łodzi. No właśnie i tu się pojawił pierwszy komplikator.

Po wyjściu z hali lotniska naszego busa nigdzie nie było, a my straciliśmy możliwość ponownego wejścia na halę przylotów. Od razu postanowiliśmy szukać podstawionego busa, jednak to okazało się mocno skomplikowane. Każda osoba zapytana o autobus podstawiony przez Sea Serpent wzruszała tylko ramionami, nabierając wody w usta. Po około 20 minutach szukania, okazało się, że kierowca przyjechał po nas nieśpiesznie, spokojnym i totalnie bezstresowym tempem. No tak. Dzień dobry w Egipcie. Tutaj przecież wszystko jest don’t worry i no problem. Trzeba się przestawić z europejskiego, a może nawet bardziej polskiego myślenia „jestem zawsze spóźniony”. Z dużą ulgą weszliśmy do podstawionego autobusu i ruszyliśmy w kierunku Marsa Alam. Czekał nas około 3-godzinny transfer.

Safari Brothers Daedalus Elphinstone - relacja z wyjazdu 2szkoła nurkowania kraków
W drodze na nurkowe safari Brothers Daedalus Elphinstone w Egipcie.

Mniej więcej w połowie drogi, zrobiliśmy sobie krótki postój na rozprostowanie nóg, toaletę oraz kupno wody. Mówią, że przeznaczenia nie da się oszukać. Coś w tym jest bo „Koparki” ciągnęły się za mną nawet w Egipcie. Podczas postoju na jednej ze ścian budynków znajdowało się graffiti, na którym widniała… koparka! Normalnie nie do wiary! No cóż, trzeba było wykorzystać ten akcent i zrobić pamiątkowe zdjęcie. Po około 20 minutach ruszyliśmy w dalszą podróż.

Około godziny 17 słońce zaczęło powoli chować się za górami wystającymi gdzieś daleko nad horyzontem. Do Portu Ghaleb, miejsca z którego zaczynał się nasz rejs, dotarliśmy kilka minut po godzinie 18. Na szczęście, bo cała podróż była bardzo męcząca. Żałowaliśmy strasznie, że nie udało się znaleźć lotu bezpośrednio do Marsa Alam, wówczas nasz transfer na łódź trwałby zaledwie 15 minut.

Dotarliśmy do Port Ghaleb

Po przyjeździe do Portu Ghaleb, kierowca zaparkował bezpośrednio przed naszą łodzią. Zmęczeni, choć szczęśliwi weszliśmy na jej pokład zostawiając za sobą wszystkie bagaże. O to, aby wszystkie torby znalazły się na pokładzie Sea Serpent zadbała obsługa łodzi. My w tym czasie uzupełniliśmy wszelkie formalności, tak aby kolejnego dnia móc od razu przejść do briefingu i nurkowania. Tym sposobem formalnie rozpoczęliśmy nurkowe safari Brothers Daedalus Elphinstone.

Safari Brothers Daedalus Elphinstone
Klarowanie sprzętu podczas nurkowego safari Brothers Daedalus Elphinstone

Cała procedura wprowadzenia, zapoznania nas z pokładem oraz upragnioną kolacją trwała około 3 godzin. Prawdę mówiąc sami nawet nie wiemy kiedy i na czym konkretnie straciliśmy tyle czasu. Nie przeszkodziło nam to w wybraniu się na nocne spacerowanie po Port Ghaleb. Mała nadmorska mieścina, w której miałem możliwość przebywania już kilkukrotnie. W moim odczuciu marina jest zrobiona na styl małej Wenecji. Liczne mosty, przepusty, wybudowane kanały w połączeniu z bardzo ładną – jak na Egipt – zabudową linii brzegowej, nadają temu miejscu wyjątkowego uroku.

W porcie przycumowanych jest bardzo dużo łodzi nurkowych. Jedne są duże i pokaźne, inne mniejsze i bardziej stonowane. To co jednak jest wspólnym mianownikiem to obłożenie łodzi. Na każdej z nich jest praktycznie komplet. Część gości spędza ostatnie chwile na lądzie relaksując w się nadmorskich barach, a inni klarują swój sprzęt na nadchodzące nurkowania.

Podczas wieczornego spaceru po marinie, dochodzimy do wniosku, że rozsądnie byłoby położyć się spać po całym długim i męczącym dniu w podróży. Tym bardziej, że nazajutrz chcielibyśmy wstać na wschód słońca i zobaczyć marinę w świetle dziennym. Czasu na to nie ma zbyt wiele, ponieważ nasze wypłynięcie z portu zaplanowane jest pomiędzy godziną 6 a 8. Tymczasem, wschód słońca jest o 5.30. Szybka kalkulacja ilości pozostającego do dyspozycji snu i zapada decyzja: idziemy spać! Wracamy do swoich kajut, szybki prysznic i odpływamy… dobranoc!

C.D.N.

Znajdziesz nas również w serwisach społecznościowych:
Facebook: www.facebook.com/NurkowacKazdyMoze
Instagram: www.instagram.com/just_dive
LinkedIn: www.linkedin.com/company/just-dive/

0 komentarze/y

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *