nurkowanie w Marsa Alam

Nurkowanie w Marsa Alam

O tak, nurkowanie w Marsa Alam, które wykonaliśmy na jesieni 2019 roku było baaardzo udane. Myślę, że wszyscy wrócili z tej wyprawy zadowoleni, wypoczęci, opaleni, zrelaksowani i nanurkowani – w końcu zrobiliśmy tam 25 nurkowań. I to wszystko w trakcie naszego tygodniowego wypadu. Ale zacznijmy od początku…

Jesień czuć w powietrzu…

Jest początek września, szczyt sezonu nurkowego za nami. Zresztą dosyć brutalnie przerwany w związku z zamknięciem Zakrzówka i prowadzonymi tam pracami rewitalizacyjnymi. Wraz z grupą znajomych oraz kursantów w ciepły weekendowy  dzień udaliśmy się na nurkowanie do Jaworzna na kamieniołom Koparki. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że jesień zbliża się nieuchronnie. Towarzyszy nam poczucie trochę zmarnowanego czasu, przecież na Zakrzówku można było wykonać tyle ciekawych nurkowań. I choć doskonale wiedzieliśmy, że możemy pojechać wszędzie indziej na nurkowanie, było nam żal Zakrzówka.

Poza tym chyba też ciężko jest nam się oswoić z tą myślą, że szybko się tam nie pojawimy, przynajmniej legalnie. W pewnym momencie jeden z nas mówi: „Koniec tego biadolenia, trzeba pojechać gdzieś, gdzie jest fajny nurkowy klimat”. Niewiele myśląc zaproponowałem Egipt i nurkowanie w Marsa Alam i od zdecydowanej większości grupy usłyszałem twierdzącą odpowiedź „Ok, lecmy!”.

Z kim obędzie się nurkowanie w Marsa Alam? To było jedno z ważniejszych pytań, wszak od wyboru bazy nurkowej zależało dobre nurkowanie. Zabraliśmy się do przeglądania opinii w google, na facebooku, a także zasięgnęliśmy języka wśród naszych znajomych. Zdecydowanie większa część naszych znajomych proponowała nam na nurkowanie w Marsa Alam Sylwię Szymańską i jej Marsa Blue. Niewiele myśląc skontaktowałem się z Sylwią i uzgodniliśmy wszystkie szczegóły dotyczące nurkowania. Z racji tego, że lecieliśmy grupą mocno napaloną na nurkowanie, umówiłem nas na kilka nurkowań w ciągu dnia. Dokładnie rzecz ujmując to na cztery nurki dziennie. Może to było trochę szalone deklarować się od razu na taką ilość nurkować, ale z drugiej strony.. raz się żyje, poza tym plany zawsze można zmodyfikować.

Nurkowanie w Marsa Alam 1szkoła nurkowania kraków
Nurkowanie w Marsa Alam – Sylwia Szymańska i jej Marsa Blue

Wikt i opierunek podczas nurkowanie w Marsa Alam

Nurkowanie w marsa Alam mieliśmy już ogarnięte. Teraz przyszedł czas na znalezienie dla naszej ekipy miejsca noclegowego. I to chyba było najtrudniejsze, bo nie od dziś wiadomo, że Polakowi trudno jest dogodzić. A gdy grupa składa się z samych Polaków, to może być arcy ciężko. Po długich rozmowach przy wieczornym grillowaniu wybór padł na hotel Royal Tulip Beach Resort w opcji All inclusive. Generalnie, jadąc na nurkowanie uważam, że spokojnie wystarczy opcja B&B (śniadanie i obiad) bo i tak większość czasu spędza się na nurkowaniu. Oczywiście to jest tylko moje zdanie.

Termin wyjazdu dobrany tak, że sam wielki (no może nie do końca) Napoleon by się nie powstydził zdolności strategicznych. Korzystając z okazji długiego weekendu, dzięki Świętu Niepodległości pojechaliśmy na nurkowanie w Marsa Alam w terminie 8 – 15 listopada. Biorąc pod uwagę, że wyjazd planowany był we wrześniu, to do listopada było jeszcze trochę czasu. Szkoda, bo każdy z nas był bardzo napalony na nurkowanie w Marsa Alam i nie mógł się doczekać wyjazdu.

Pora na nurkowanie w Marsa Alam była wręcz idealna. Zresztą na nurkowanie w Egipcie zawsze jest dobry czas, zwłaszcza gdy porównamy go z czasem dostępnym w Polsce. Tutaj, w listopadzie jesień rozkręca się co raz bardziej, temperatury powietrza zbliżają się nieustannie do okolicy zera, a w Egipcie… W Egipcie jest pełne słońce z delikatnym wiaterkiem. Temperatura powietrza oscylująca w granicach 30 – 32 stopni, woda w Morzu Czerwonym kapkę chłodniejsza bo ma 27 stopni. Cud, miód i orzeszki. Na ostateczną deklarację uczestników biorących udział w nurkowaniu w zasadzie nie musiałem długo czekać. W ciągu kilku dni zebraliśmy Ekipę, zrobiliśmy rezerwację w hotelu i odliczaliśmy dni do naszego odlotu.

Czas ruszać na nurkowanie w marsa Alam

Większość z nas nurkowała niemalże do samego dnia wylotu. Zresztą sam prowadziłem jeszcze zajęcia z cyklu Discover Scuba Diving na basenie na dwa dni przed wyjazdem. Na wyjazd pakowałem się praktycznie na ostatnią chwilę. Od jakiegoś czasu tak robię i jak do tej pory jeszcze nie zdarzyło mi się abym czegoś zapomniał. Na każdy wyjazd nurkowy, zabieram zapasowy sprzęt. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku i wagi bagażu. Zawsze staram się mieć w zapasie takie elementy, bez których nurkowanie może być skutecznie popsute.

Jak to mówią przezorny zawsze ubezpieczony. W tym miejscu warto również wspomnieć o ubezpieczeniu nurkowym DAN, które zarówno ja, jak i uczestnicy wyprawy mieliśmy wykupione. I tym właśnie sposobem zabrałem ze sobą dodatkową maskę, pasek do płetw i do maski, obowiązkowe trytytki, kawałek sznurka, różnego rodzaju oringi, żywicę epoksydową, ustniki i kilka innych drobiazgów.

Pewnie sobie myślisz, że oszalałem zabierając tyle dodatkowych rzeczy. Być może, ale wiedz, że wychowałem się na filmie McGyver. Jeżeli znasz tą filmową postać, to doskonale wiesz do czego był on zdolny. Dlatego ja też, staram się być możliwe jak najbardziej samowystarczalny, przynajmniej jeśli chodzi o zabezpieczenie sprzętu nurkowego. Przecież nie ma nic gorszego, niż rezygnacja z nurkowania przez zepsuty sprzęt. Mając na uwadze nasze poprzednie wyprawy nurkowe oraz przewrotność losu, zabezpieczyłem nas w dosyć duży serwis.

Całą ekipą spotkaliśmy się na lotnisku w Katowicach, skąd wylatywaliśmy do Marsa Alam. Lot zaplanowany był na wczesne, poranne godziny. W zasadzie to dobrze, bo można było jeszcze zdrzemnąć się nieco w samolocie. Poza tym, po całej podróży do Egiptu mogliśmy uniknąć długiego czekania na zakwaterowanie. Sama podróż przebiegła bardzo spokojnie i po kilku godzinach lotu, mogliśmy rozłożyć się na najdłuższym molo na całym wybrzeżu Marsa Alam. Tak, nasz hotel był położony przy molo które miało ponad 800 metrów długości.

Nurkowanie w Marsa Alam
Lecimy na nurkowanie w Marsa Alam.

Oczekiwanie na pierwsze nurkowanie w Marsa Alam

Część z nas, pomimo niezbyt przespanej nocy i długiej podróży najchętniej zanurkowałaby zaraz po przyjeździe do Marsa Alam. W końcu szkoda tracić czas, tym bardziej że przyjechaliśmy tu na nurkowanie. Mimo wszystko gdzieś w nas były jeszcze zachowane resztki zdrowego rozsądku. Pierwsze popołudnie postanowiliśmy przeznaczyć na snorkleling. Wszak, większość z nas właśnie w ten sposób zaczynała swoje przygody z nurkowaniem.

Udaliśmy się więc na hotelowe molo, gdzie na końcu było przygotowane łagodne wejście do wody. Oczywiście ja i kilka innych osób, które lubią poczuć adrenalinę w swoich żyłach, wybrała opcję oddania skoku z molo do wody. Jak tylko mam możliwość skakać to wody z jakiegokolwiek miejsca to nawet się nad tym zbytnio nie zastanawiam. Czy to jest łódź, pomost, skała czy pływające podesty, skakanie do wody sprawia mi ogromną frajdę.

Niestety, jeden z nas trochę źle wymierzył miejsce wejścia do wody, w wyniku czego dosyć poważnie skaleczył się o rafę. Lewa łydka w wodzie krwawiła bardzo mocno. Zresztą przez pozostałą część wyjazdu dosyć mocno się ślimaczyła i nie mogła zagoić przez ciągłe rozmaczanie w morskiej wodzie. Rany spowodowane otarciem o rafę są wyjątkowo paskudne i ciężko się goją. Cóż zrobić, jest ryzyko jest zabawa. Na szczęście w czasie naszego snorkelingu mieliśmy okazję spotkać przepływające obok delfiny, które zapewne wracały z polowania. Widok delfinów zawsze wszystkich przystraja o ogromne uśmiechy na twarzach.

Już czas na nura!

Kolejnego dnia z samego rana, zaraz po śniadaniu z hotelowego parkingu odebrał nas bus podstawiony przez Sylwię. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem punktualności egipskiego kierowcy. Powiem więcej, był on nawet 10 minut przed umówionym czasem, co w przypadku Egipcjan jest naprawdę dużym wyczynem. Ze wszystkimi nurkowymi tobołami oraz prowiantem wpakowaliśmy się do busa  i ruszyliśmy na diving spot, czyli miejsce nurkowe.

W tym miejscu wspomnę, że za doskonałe pudełko na owoce lub bułeczki może posłużyć pudełko po masce. Jeżeli nie zabraliśmy z domu normalnego pudełka na jedzenie lub musieliśmy oszczędzać miejsce to opakowanie po masce sprawdzi się doskonale. Po drodze zgarnęliśmy jeszcze kilka osób z okolicznych hoteli i ostatecznie wylądowaliśmy na rafie Marsa Moorena.  Jak się okazało, nasze pierwsze miejsce nurkowe było nieopodal hotelu w którym mieszkaliśmy.

Nurkowanie na rafach koralowych w Marsa Alam
Nurkowanie na rafach koralowych w Marsa Alam

Standardowo uzupełniliśmy wszystkie dokumenty, skręciliśmy sprzęt i ruszyliśmy w stronę ciepłych i przejrzystych wód Morza Czerwonego. Cóż mogę powiedzieć. Dzisiaj, pisząc ten artykuł powiem tyle, że chciałbym tam wrócić możliwie jak najszybciej. Wówczas czuliśmy jak ciepła woda opływa nasze ciała. Pomimo połowy listopada, woda w morzu wynosiła 27 stopni. Część z nas nurkowała w krótkich 2-3 mm piankach, a część w długich 5 mm. Gdy weszliśmy nieco głębiej, poczuliśmy jak morskie fale rozbijają się na naszych ciałach, a twarze delikatnie pokrywają się co raz to większą ilością słonych kropelek. Ciepła woda, piękne słońce na niebie oraz widok kilku kolorowych rybek, które były nami żywnie zainteresowane powodowały powstanie ogromnego uśmiechu na naszych twarzach.

Pierwsze zanurzenie się w błękitnej toni i pierwsza myśl: jak cudownie jest nurkować w takich warunkach. Bez kapturów, długich i grubych pianek, rękawic, suchych skafandrów. Nagle okazuje się, że cały sprzęt możesz swobodnie obsługiwać i wszystko dookoła doskonale widać.  Płynąc dalej podziwiamy piękne rafy i uświadamiamy sobie , że nurkowanie w Marsa Alam jest kapitalne. Zdecydowana większość raf koralowych jest  dostępna z brzegu, podobnie zresztą jak w Dahab.

Nurkowanie w Marsa Alam 2szkoła nurkowania kraków
Szykowanie na nurkowanie z wykorzystaniem speedboat’a.

Osobiście uważam, że naprawdę warto tu przyjechać. Oczywiście nurkowanie z brzegu jest specyficzne, jednakże nie tracisz czasu na dopłynięcie łodzią na miejsce nurkowe. Dzięki  temu możesz wykonać dużo więcej nurkowań, tak jak my podczas tego wyjazdu. Z Sylwią z Marsa Blue umówiliśmy się na cztery nurkowania dziennie. Dlatego też, czas był dla nas kwestią kluczową. Zgodnie z miejscowymi przepisami musieliśmy zakończyć ostatnie nurkowanie maksymalnie do zachodu słońca. Biorąc pod uwagę, że w listopadzie dzień jest dosyć krótki, to musieliśmy się ze wszystkim dobrze sprężać. Na szczęście udało nam się zrealizować założony plan.

Wariaty jakich jeszcze nie było

Podczas całego pobytu, część z nas wykonała 25 nurkowań, czyli cztery nurkowania dziennie. Raz zanurkowaliśmy aż pięciokrotnie, bo dodatkowo doszło nam nurkowanie nocne. Czy było ciężko? Na pewno wymagało to od nas dużej zawziętości. Warto zauważyć, że jedno nurkowanie przeważnie trwało około godziny, co daje nam 4 godziny spędzone pod wodą każdego dnia. Nawet pomimo tak ciepłej wody jaka jest w Egipcie, można się całkiem porządnie wychłodzić. I zaiste, o ile w pierwsze dni nurkowaliśmy w krótkich piankach, tak po trzech intensywnych dniach przerzuciliśmy się na pianki długie.

Nurkowanie w Marsa Alam 3szkoła nurkowania kraków
Doskonała pływalność.

Wszystkie nurkowania wykonaliśmy na powietrzu. Nie zdecydowaliśmy się na nitrox, ponieważ chcieliśmy zrobić kilka głębszych nurkowań, co było by niemożliwe z wykorzystaniem wzbogaconego powietrza. W praktyce wychodziło tak, że pierwsze nurkowanie danego dnia, było przeważnie tym najgłębszym, a każde kolejne płytszym, tzn. w okolicach 20 metrów głębokości. Nie odczuwaliśmy nadzwyczajnego zmęczenia po naszych nurkowaniach, co jak uważają niektórzy, może być spowodowane nurkowaniem na powietrzu.

Życie na powierzchni

Z racji naszego bardzo napiętego planu nurkowego, przerwa powierzchniowa w dużej mierze ograniczała się do wymiany butli, omówienia nurkowania i ewentualnie zmiany miejsca nurkowego. Po pewnym czasie nikt już nie liczył ani zmienionych butli ani tym bardziej na wygrzanie się w ciepłym słońcu między nurkowaniami. Yalla, yalla! Co kilka chwil wykrzykiwał nasz przewodnik, pospieszając tym samym do wejścia do wody. A my z uśmiechami na twarzach, klarowaliśmy sprzęt.

Centrum Nurkowe Marsa Blue wraz Sylwią Szymańską, podczas naszego pobytu obsługiwało bardzo dużą liczbę nurków. Na dive spot, każda grupa miała swój kawałek pustyni wytyczony zielonym dywanem. Na nurkowanie ludzie, głównie Polacy przyjeżdżali kilkoma pickupami i busami. I ku naszemu zaskoczeniu wszystko funkcjonowało jak w szwajcarskim zegarku, wręcz z minutową dokładnością. Na pierwszych dwóch nurkowaniach przeważnie panował tłoki zgiełk. Każdy miał ważną sprawę do załatwienia, gdzie się nie obrócić to każdy czegoś potrzebował. Obsługa Marsa Blue wykonywała swe obowiązki na najwyższym poziomie. Nie możemy im niczego zarzucić. Widać, że Sylwia prowadzi Centrum nurkowe Marsa Blue twardą ręką.

Nurkowanie w Marsa Alam

Jednak to co nas najbardziej zaskoczyło i to jak najbardziej pozytywnie to wspólny lunch pomiędzy nurkowaniami. Gdy wszyscy byli już po dwóch nurkowaniach i udawali się do swoich hoteli, to nasza grupa jak zwykle zmieniała nurkową miejscówkę. Po dojechaniu do miejsca nurkowego, załoga centrum nurkowego, przygotowała szybki lunch, którym zostaliśmy poczęstowani. Tuńczyk, trochę warzyw, cytryna, egipski chleb, ciastka, woda i to wszystko rozłożone nad brzegiem Morza Czerwonego. Schowani przed wiatrem za pickupem, siedząc na małym fragmencie dywanu, zajadaliśmy się przygotowanym lunchem.

Poza podziałami, poza wszelkimi granicami, każdy z nas korzystał z posiłku niczym starzy dobrzy znajomi. Co chwilę ktoś coś mówił łamaną angielszczyzną i kompletnie nikomu to nie przeszkadzało. Ba! Każdy wszystko doskonale rozumiał. Wtedy też uświadomiliśmy sobie tak naprawdę, że to nasze europejskie życie, jest mega zajebiście szybkie. Ciągle spóźnieni, ciągle bez czasu. Czy potrzebnie? Chyba nie, bo właśnie w takich chwilach można odkryć jak dużo szczęścia daje spokój i chwilowe spowolnienie. Przez tą krótką chwilę, nasze baterie naładowały się niemalże do pełna, dlatego też ruszyliśmy na dalsze nurkowanie.

Podsumowanie wyjazdu na nurkowanie w Marsa Alam

Tak jak już wcześniej wspominałem, podczas naszego tygodniowego pobytu wykonaliśmy 25 nurkowań na rafach Marsa Alam. Można powiedzieć, że wykorzystaliśmy zdecydowaną większość miejsc nurkowych. Nurkowaliśmy głównie z brzegu ale jeden dzień był dla nas inny, ponieważ nurkowaliśmy ze speedboat’a. Wtedy też popłynęliśmy na piękną rafę Elphinstone, na której mieliśmy okazję nurkować z rekinami. Dla niektórych z nas zarówno nurkowanie z łodzi jak i z rekinami było nowym, fascynującym przeżyciem. Nasze logbooki zanotowały co najmniej kilkanaście nowych wpisów, a tak nazywają się rafy, na których nurkowaliśmy:

  • Marsa Moorena – 20m – 51 min
  • Marsa Moorena – 23 m – 53 min
  • Marsa Moorena – 39 m – 54 min
  • Marsa moorena – 28 m – 54 min
  • Shoona Bay North – 22 m – 44 min (rafa przy włoskim hotelu bardzo piękna, warto tam zanurkować)
  • Shoona Bay South – 18 m – 50 min
  • Shoona Bay North Deep – 46 m – 48 min
  • Shoona Bay North to South – 36 m – 63 min
  • Elphinstone East – 29 m – 51 min (rafa w formie klifu wystająca z dna morza, szansa na duże zwierzęta)
  • Elphinstone West – 56 m – 61 min
  • Abudabab 3 & 4 (2in1) – 16 m – 62 min (piękne nurkowania w labiryntach koralowców)
  • El Mohal Halah – 18 m – 58 min
  • Abu Sail – 25 m – 47 min
  • Abu Sail – 33m – 53 min
  • Halge Shoona – 24 m – 48 min (ładne, głębokie rafy, nurkowanie przy ścianie, warto zanurkować przy spokojnym morzu)
  • Halge Shoona – 28m – 51 min
  • Abu Dabab (night) – 16 m – 71 min
  • Marsa Asalaya – 20 m – 60 min
  • Marsa Asalaya – 17 m – 66 min
  • Marsa Asalaya 26 m – 53 min
  • Marsa Asalaya – 29 m – 60 min
  • Marsa Egla – 25 m – 51 min
  • Marsa Egla – 20 m – 60 min
  • Marsa Egla – 24 m – 68 min
  • Marsa Egla – 18 m – 61 min
Nurkowanie w Marsa Alam 4szkoła nurkowania kraków
Rafy w Marsa Alam.

Podczas wyjazdu na nurkowanie w Marsa Alam niezastąpiony okazał się mój zestaw naprawczy z mnóstwem zapasowych części. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że w trakcie wyjazdu mieliśmy kilka mniejszych lub większych awarii, ale żadna nie popsuła nam nurkowania. Nawet to, że w jednej masce pękła sylikonowa guma (maska do wyrzucenia), w kolejnej masce pękła plastikowa ramka szkieł (zaś maska do wyrzucenia), w następnej masce pękł pasek, popękane uchwyty do fajek oraz kilkanaście zgubionych oringów. Te ostatnie niestety miały tendencję do pozostawania w zaworze butli po odkręceniu automatu.

Nurkowanie w Marsa Alam było dla nas wszystkich niesamowitą przygodą, którą powtórzylibyśmy z ogromną chęcią po raz kolejny. Może za niedługo wrócimy tam jeszcze raz na nurkowanie… i ponownie postawimy na Sylwia Szymańska oraz Marsa Blue ! Póki co zapraszamy do obejrzenia galerii z naszego wyjazdu na nurkowanie w Marsa Alam.

Znajdziesz nas również w serwisach społecznościowych:
Facebook: www.facebook.com/NurkowacKazdyMoze
Instagram: www.instagram.com/just_dive

1 komentarz

  • […] wyjazdy nurkowe, to przeważnie w ciągu tygodniowego pobytu wykonujemy od 10 do 24 nurkowań. Podczas naszego ostatniego nurkowego pobytu w Marsa Alam, wykonaliśmy z bazą nurkową Marsa Blue o…Wówczas cały sprzęt do nurkowania dla początkujących jak i zaawansowanych mieliśmy zabrany ze […]

    Sprzęt do nurkowania dla początkujących - Just Dive,
  • Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *